Koncert zespołu Byzantion (10.05.2013)

Koncert zespołu Byzantion (10.05.2013)

Koncert rumuńskiego zespołu Byzantion w ramach X Szczecińskiego Festiwalu Muzyki Dawnej

Koncert zespołu KAIROS (25.05.2012)

Koncert zespołu KAIROS (25.05.2012)

Koncert w ramach IX Szczecińskiego Festiwalu Muzyki Dawnej

Nabożeństwo konsekracji ołtarzy i Cerkwi p.w. Św. Mikołaja Cudotwórcy (17.09.2011)

Nabożeństwo konsekracji ołtarzy i Cerkwi p.w. Św. Mikołaja Cudotwórcy (17.09.2011)

Uroczystości przewodniczył J. Em. Metropolita Sawa oraz Arcybiskupi i Biskupi z kraju i zagranicy.

Koncert muzyki cerkiewnej (22.05.2011)

Koncert muzyki cerkiewnej (22.05.2011)

Koncert muzyki cerkiewnej, poprzedzony wykładem, dr hab. Włodzimierz Wołosiuk prof....

Nabożeństwo żałobne za ofiary katastrofy w Smoleńsku (11.04.2010)

Nabożeństwo żałobne za ofiary katastrofy w Smoleńsku (11.04.2010)

Nabożeństwo żałobne za dusze tragicznie zmarłych w katastrofie pod Smoleńskiem.

Nabożeństwo żałobne za ofiary katastrofy w Smoleńsku (11.04.2010)

Nabożeństwo żałobne za ofiary katastrofy w Smoleńsku (11.04.2010)

Nabożeństwo żałobne za dusze tragicznie zmarłych w katastrofie pod Smoleńskiem.

Koncert muzyki cerkiewnej (29.05.2009)

Koncert muzyki cerkiewnej (29.05.2009)

Koncert chóru A Capella Leopolis w Naszej cerkwi.

Koncert muzyki cerkiewnej (29.05.2009)

Koncert muzyki cerkiewnej (29.05.2009)

Koncert chóru A Capella Leopolis w Naszej cerkwi.

Poświęcenie dzwonów (11.04.2008)

Poświęcenie dzwonów (11.04.2008)

Uroczyste poświęcenie dzwonów w Naszej cerkwi.

Poświęcenie dzwonów (11.04.2008)

Poświęcenie dzwonów (11.04.2008)

Uroczyste poświęcenie dzwonów w Naszej cerkwi.

logo parafii szczecin

Grzech pierworodny według Kościołów Prawosławnego, Rzymsko - Katolickiego i Protestanckich

Drukuj
Ks. Paweł Stefanowski

ishs_nikaGrzech pierworodny jest niewątpliwie jednym z wielu zagadnień, na którego tle, podczas prawie dwóch tysięcy lat powstało wiele różnych koncepcji. Zajmowano się tym problemem zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie. Próby wyjaśnienia tego zagadnienia, doprowadziły do wielu rozbieżności pomiędzy Kościołami: Prawosławnym, Rzymsko-Katolickim i Protestanckim.

Aby przybliżyć koncepcje poszczególnych kościołów należy na wstępie przedstawić stan człowieka przed upadkiem, następnie przyczyny, które doprowadziły ludzkość do upadku, oraz skutki grzechu pierworodnego, ciążące na nas po dziś dzień.

Natura człowieka przed upadkiem

Natura człowieka przed upadkiem, określana jest zgodnie, przez wszystkich Ojców Kościoła, zarówno Wschodnich jak i Zachodnich, jako stworzona na obraz i podobieństwo Boże. W fakcie tym, dopatrywano się swoistej harmonii, pomiędzy bytem stworzonym, a Bytem Boskim. Odmienne w tradycji wschodniej i zachodniej pozostaje tylko podejście do tej prawdy objawionej, które jednak nie będzie sprzeczne.

Myśl zachodnia, której przedstawicielem jest błogosławiony Augustyn, będzie starała się odnaleźć w Bogu to, co znajduje się w człowieku stworzonym na Jego obraz. Wschodnia myśl, którą reprezentuje m.in. św. Grzegorz z Nysy, w przeciwieństwie do Zachodu, za punkt wyjścia przyjmie Boga, aby potem odnaleźć w człowieku to, co odpowiada w nim obrazowi Bożemu. Tak zostały zapoczątkowane dwie metody poznawania zależności pomiędzy Bogiem i człowiekiem. I tak zwolennicy pierwszej będą starali się poznać Boga, biorąc za punkt odniesienia człowieka stworzonego na jego obraz, zwolennicy zaś drugiej metody będą usiłować poznać prawdziwą naturę człowieka, wychodząc od pojęcia Boga, na obraz, którego człowiek został stworzony. Obraz Boży, według którego człowiek został stworzony nie jest jednak w pełni zdefiniowany przez żadnego z Ojców Kościoła. Cechy obrazu Boga przypisywane są, bowiem różnym cechom człowieka. Tak, więc niektórzy twierdzą, iż Obraz Boży znajduje się w królewskiej godności, jaką otrzymał Adam w poznawalnym zmysłowo kosmosie, innym razem ów obraz dostrzegany jest w naturze duchowej, duszy lub też w umyśle, który stanowi fundament ludzkiego bytu. Czasami obraz Boga utożsamia się z przymiotami duszy, jej prostotą, nieśmiertelnością, lub też z możnością poznania Boga przez człowieka i zdolnością życia w jedności ze Stwórcą. Istnieje również teoria, iż nie tylko dusza ludzka, lecz również ciało stworzone jest na obraz Boży. Stanowisko takie zajęli m.in. św. Ireneusz, św. Grzegorz z Nyssy oraz św. Grzegorz Palamas. Ten ostatni twierdzi, iż: "Nazwa człowiek nie odnosi się oddzielnie do duszy i do ciała, lecz do obu na raz, gdyż zostały one stworzone na obraz Boga."[1].

Według św. Grzegorza Palamasa człowiek jest bliższy obrazowi bożemu niźli aniołowie, albowiem duch ludzki złączony z ciałem, posiada ożywczą energię, dzięki czemu ożywia ciało i może nim kierować. Zdolności tej pozbawione są duchy bezcielesne, aniołowie, aczkolwiek ze względu na swą prostotę duchowej natury są one bliższe Bogu. Ze stwierdzeniem, iż ciało ludzkie 12 uczestniczy w godności obrazu Bożego zgodna jest również nauka Kościoła Rzymsko-Katolickiego. "Człowiek, stanowiący jedność ciała i duszy, skupia w sobie dzięki swej cielesnej naturze elementy świata materialnego tak, że przez niego dosięgają one swego szczytu i wznoszą głos w dobrowolnym chwaleniu Stwórcy"[2] twierdzą teologowie zachodni. Obraz Boga w człowieku jest, więc doskonały. Odznacza się on również cechą niepoznawalności, jaką posiada jego Archetyp. Z tego też powodu, nie sposób jest określić, na czym polega obraz Boga w człowieku. Św. Grzegorz z Nyssy uważa, iż można go pojąć tylko za pośrednictwem idei, uczestnictwa człowieka w dobrach Boga. "Bóg z natury swej jest samą dobrocią. Jest tak wielkim dobrem, jakie się tylko daje pomyśleć, a raczej przewyższa wszystko, co byśmy mogli o dobroci pomyśleć lub pojąć.

Stwarza życie ludzkie tylko, dlatego, że jest dobry, a nie z innej przyczyny. Będąc zaś taki i właśnie, dlatego postanowiwszy ukształtować naturę ludzką, nie chciał połowicznie tylko okazać potęgi swej dobroci, darząc człowieka jedynie częścią swych dóbr i zazdrośnie strzegąc przed nim innych. Przeto doskonałość dobroci okazuje się w Nim i przez fakt powołania człowieka z nicości do bytu, i przez obdarowanie go dobrem wszelakim. Dóbr tych jest tyle, że niepodobna ich wyliczyć. Dlatego to w skrócie wymienia się je wszystkie, mówiąc, że człowiek został uczyniony "na obraz Boży". Równa się to, bowiem stwierdzeniu, że Bóg dał ludzkiej naturze udział we wszystkich dobrach... Lecz gdyby obraz równał się piękności swego wzoru, nie byłby już obrazem, i można by go wziąć za jedno z samym wzorem. Jakąż, więc różnicę widzimy pomiędzy tym, co Boskie a tym, co do niego podobne? - Różnica polega na tym, że to, co Boskie jest niestworzone, podczas gdy człowiek istnieje jedynie, dlatego, że został stworzony."[3] Obraz Boży w człowieku, jako uczestnictwo w dobrach Stwórcy, można odnaleźć w twórczości świętych katolickich:, „Czemu to, proszę, obdarzyłeś człowieka tak wielką godnością? Niewątpliwie stało się tak dla jedynie niepojętej miłości, dzięki której dostrzegłeś Twe stworzenie w sobie samym i w nim się rozmiłowałeś... Bo z miłości stworzyłeś go i dałeś mu istnienie, by radował się Twoim najwyższym i wiecznym dobrem."[4]

Przez Boże dobro należy rozumieć łaskę, jaką otrzymuje natura ludzka. Człowiek został nią obdarowany w samym akcie stworzenia. Tak, więc łaska jest czynnikiem naturalnym w strukturze człowieka. W miarę zaś oddalania się od Boga, następuje stopniowe zanikanie łaski, lecz całkowity jej zanik jest niemożliwy, ponieważ "byłoby to spaczenie, unicestwiające samą naturę, równoznaczne z drugą śmiercią wspomnianą w Apokalipsie"[5]. Jednakże teologowie zachodni, łaskę oddzielają całkowicie od natury człowieka. Natura, według nich, obejmuje życie intelektualne i życie zwierzęce, podczas gdy życie duchowe (ujmowane jako nadnaturalne), dodaje się niejako i stawia się ponad czysto ludzką ekonomią istnienia. Tak, więc łaska na Zachodzie jawi się zewnętrzną, wobec natury stworzonej. Reformacja, zaś wzorując się na zachodnim pojmowaniu łaski nadnaturalnej, tworzy z niej zasadę, w której łaska okazuje się być zupełnie obcą naturze (zasada antynaturalna)[6]. Dla Wschodu, być stworzonym według obrazu Bożego, znaczy posiadać łaskę tego obrazu. Tak, więc łaska jest współnaturalna, nadprzyrodzenie naturalna wobec natury, która to zawiera w sobie wrodzoną jej potrzebę.

Obraz Boga wielowarstwowemu życiu człowieka nadaje jednolitą całość. Wraz ze stworzeniem w świecie, pojawia się obraz Boga, a człowiek, jego nosiciel stał się centrum duchowym świata. Adam został stworzony w końcowym etapie tworzenia, jako istota o najwyższej wartości i o szczególnym przeznaczeniu. Cechą, która najbardziej wyróżniała go spośród innych stworzeń była wolność. "Bóg obdarzył człowieka nadając mu wolność, aby dobro należało do tego, kto je wybrał, nie mniej niż do tego, który ustanowił początki dobra w naturze"[7].

Według błogosławionego Augustyna, Adam posiadał wolność nie w znaczeniu niezdolności do grzechu, ale w znaczeniu możności nie grzeszenia. Uważał on również, iż wola pierwszego człowieka była dobra, to znaczy oddana wykonywaniu nakazów Boga, ponieważ posiadała ona dar trwałej skłonności do cnót. W ten sposób, według błogosławionego Augustyna, ciało Adama poddane było duszy, cielesne pragnienie - woli, a sama wola - Bogu. Uważał on również, iż pierwotny stan, w jakim wolna wola pierwszego człowieka, dzięki której mógł on trwać w stanie bezgrzesznym, była podtrzymywana poprzez "łaskę dostateczną"[8]. Uważał on również, iż przychylności Bożej, człowiek nie mógł zdobyć za pośrednictwem żadnego dobrego uczynku, ponieważ każdy taki uczynek jest skutkiem łaski. Zatem, żaden liczący się czyn nie może być dokonany bez pomocy Boga, a nawet każdy początkowy objaw wiary w naszych duszach jest wzbudzany przez Niego. Ujmując w taki sposób zbawczą działalność Boga w świecie, Augustyn spotkał się z wieloma problemami. Pierwszy z nich dotyczy wolnej woli. Wynika on z tego, śledząc teorię Augustyna, iż łaska wyprzedza i zapoczątkowuje każdy akt ludzkiej woli w kierunku dobra, będąc wyrazem wszechmocnej woli Boga. Łaska ta posiada moc przezwyciężania wszelkich oporów. Nasuwa się tu pytanie, gdzie należy umieścić wolną wolę pierwszego człowieka. Rozwiązanie Augustyna można przedstawiać stopniowo. "Po pierwsze, jeśli chodzi o wolny wybór w ścisłym znaczeniu (liberum arbitrium), uważa on, że człowiek jest zawsze wolny, to znaczy, że może dowolnie wybierać sposób postępowania taki, jaki chce; ale ponieważ jego wola działa pod wpływem motywów, a niektóre z nich mogą na nią wywierać nacisk nie do odparcia, skala czynów wybieranych, które są dla niego "dążeniami życia", jest ograniczona rodzajem człowieka, jakim on jest. Upadły człowiek na przykład, oddychający atmosferą pożądliwości, choć teoretycznie wolny, faktycznie wybiera jedynie grzeszne przedmioty. Z tego punktu widzenia łaska leczy i przywraca wolną wolę, nie tylko powiększając teren wyboru, ile zmieniając system motywacji wyboru dobrych czynów zamiast złych. Po drugie Augustyn wyznaje, że wszechmocna wola Boga działająca na naszą wolę przez łaskę jest nie do odparcia. Ale wskazuje, że Bóg działa przez naszą wolę, skutkiem, czego ona dobrowolnie i spontanicznie chce tego, co jest dobre. Żeby powiedzieć jaśniej: Bóg wie naprzód, pod wpływem, jakich motywów ta albo tamta poszczególna wola zgodzi się dobrowolnie na to, co on jej proponuje, i zgodnie z tym porządkuje sprawy. W ten sposób łaska przystosowuje się do każdej indywidualnej sytuacji i charakteru i dlatego Augustyn może twierdzić, że przy całej mocy przekazanej łaski, od woli zależy przyjęcie jej lub odrzucenie. Po trzecie, winniśmy jednak przypomnieć jego rozróżnienie między wolną wolą (liberum arbitrium) a wolnością (libertas). Wolność jest wolną wolą zastosowaną do dobrego celu i w pełnym znaczeniu wolny jest ten człowiek, który się wyzwolił od grzechu i pokusy; jest wolny, aby żyć takim życiem, jakiego Bóg pragnie od niego. Pierwszym stadium takiego życia, jakim cieszył się Adam, jest zdolność do nie grzeszenia. Kulminacyjnym etapem, którym cieszyć się będziemy w niebie, jest niezdolność do grzeszenia. W tym znaczeniu nie tylko nie może być przeciwieństwa między łaską a wolnością, ale to tylko łaska daje wolność"[9]. Wolność, według wschodnich teologów, wbrew temu, co uważał błogosławiony Augustyn, nie polega na tym, że jest ona wynikiem działania łaski. Człowiek, który urzeczywistnia się w wolności w sposób wolny, otwiera się na przyjęcie łaski, która w tajemniczy sposób pobudza jego duszę nie wywierając jednak na nią żadnej presji. "Duch nie rodzi żadnej woli, która mu się przeciwstawia. Przekształca przez przebóstwienie tylko tę, która tego pragnie".[10]

Upadek Prarodziców

Ojcowie wschodni jak i zachodni zgodnie twierdzą, iż przyczyną upadku człowieka było dobrowolne przekroczenie prawa Boskiego. Zatem, człowiek odrzucając drogę prowadzącą wprost do Boga, odtrącił możliwość stania się "Bogiem przez łaskę". Kieruje on swoje siły w stronę świata, próbując zapanować nad nim poprzez siły natury materialnej. Wynika z tego, iż człowiek mógł powiedzieć niekuszącemu go szatanowi i pozostać w stanie naturalnym, w jakim został stworzony. Człowiek obdarzony wolną wolą mógł okazać swoją miłość i zaufanie do Boga poprzez dobrowolne podporządkowanie się jego woli. Stworzony w stanie świętości przeznaczony był do całkowitego "przebóstwienia". Jednakże zwiedziony własną pychą, chęcią stania się podobnym Bogu, łamie jedyne przykazanie dane mu przez Stwórcę i tym samym obraz, według którego został stworzony, ulega przyćmieniu. Człowiek pragnie stać się Bogiem, lecz "bez Boga i ponad Bogiem, a nie według Boga"[11]. Zaś sam fakt istnienia jakiegokolwiek przykazania, mówi o tym, iż człowiek mógł pozostać bez grzechu. ·

Wszechwiedzący Bóg wiedział jednak o upadku, który miał nastąpić i dlatego właśnie Objawienie mówi o przedwiecznym ofiarowaniu Syna Bożego za grzechy świata, jeszcze przed jego stworzeniem. Nie można wyjaśnić w pełni przyczyny pierworodnego grzechu, ponieważ był on wynikiem wolności, można jednak z całą pewnością stwierdzić, iż nie był on koniecznością w sensie predestynacji.

Niemałą rolę odegrał szatan, który w postaci biblijnego węża pobudza w człowieku ducha przeciwieństwa i walki. Przede wszystkim działa on na podświadomość człowieka, ukazując mu, iż drzewo poznania dobra i zła w zasadzie "nie jest takie złe", przekonuje o najlepszych walorach smakowych, wyglądzie, jak również zapewnia, iż poznanie rozszerza doświadczenie, pobudzając w ten sposób ciekawość wyobraźni. Szatan działa jednak jeszcze na poczucie wolności, która jest świadoma podobna do Boskiej. Podsuwając myśl "będziecie jak Bogowie" podsyca chęć panowania i niezależności od jakichkolwiek zakonów.

Kłamstwo węża polegało na tym, iż przedstawił sprawę tak, jak gdyby Bóg ustanowił uniwersalną normę zakazu, która nakładała obowiązek pojęty jako skrępowanie wolności. Wąż wmawia człowiekowi "... wam Bóg rzekł: Nie będziecie jedli z każdego drzewa sadu tego" (Gen. 3,1), a przecież naprawdę Bóg powiedział: "z każdego drzewa sadu jeść będziesz. Ale z drzewa wiadomości dobrego i złego, jeść z niego nie będziesz, albowiem dnia, którego jeść będziesz z niego śmiercią umrzesz". (Gen. 2,16-17).

Czym w istocie było drzewo poznania dobra i zła? Poznanie, ma niewątpliwie znaczyć praktyczne doświadczenie drogi dobra i zła. Droga dobra była już znana prarodzicom, lecz nie w pełni uświadomiona. Pozostawała inna, zupełnie nie znana droga zła. Perspektywa ta, zdawała się być rozszerzeniem doświadczenia oraz wykorzystaniem innych możliwości, jakie daje wolność. I tak za sprawą grzechu na świecie pojawiają się dwa przeciwstawne pierwiastki dobra i zła. W miejsce początkowej "niestałej doskonałości"[12], zjawia się w świadomości człowieka zdolność rozróżniania dobra i zła. Przedtem znaliście tylko jedną drogę - mówi szatan - teraz poznacie dobro i zło.

To iluzoryczne wzbogacenie bytu jest w istocie utratą ontologiczną bogactwa duchowego, a tym samym raju. Pozorne rozszerzenie wolności okazuje się jej utratą i początkiem władzy materii. Bóg dał prawo człowiekowi do jedzenia owoców z wszystkich drzew, ale zaznaczył też, że owoc z drzewa poznania dobra i zła prowadzi do śmierci. (Gen. 2,16-17). Szatan natomiast sugeruje, iż Bóg ustanowił nakaz i dalej zapewnia człowieka: "nie, nie umrzecie, oczy wasze się otworzą" (Gen. 4,5). Jest to zaprzeczenie prawdy, którą Bóg objawił człowiekowi, które prowadzi do zniszczenia i śmierci. Bóg powiedział, wszystko jest wam dozwolone, ale nie wszystko jest wam pożyteczne. Wąż natomiast, w typowy sposób odwraca sytuację: wszystko wam wolno i w istocie jest wam pożyteczne.

Adam poprzez spożycie owocu zakazanego chciał osiągnąć moc i nieśmiertelność. W rezultacie osiągnął on coś zupełnie przeciwnego. Życie zwierzęce, które pozostawało na zewnątrz człowieka przed upadkiem, ostatecznie staje się, w wyniku upadku, nierozerwalną częścią bytu ludzkiego. Gdyby człowiek przyjął jedyne przykazanie w duchu synowskiej miłości, odpowiedziałby na wolę Bożą całkowitym poświęceniem, dobrowolnie odrzuciłby nie tylko zakazany owoc, ale również wszelkie zewnętrzne przedmioty po to, aby żyć wyłącznie Bogiem i po to, aby się z Nim zjednoczyć.

Przykazanie Boże wskazywało pierwszemu człowiekowi drogę do przebóstwienia, drogę odrzucenia wszystkiego, co ziemskie i co nie jest Bogiem. Jednak wola ludzka wybrała drogę przeciwną. Adam odstąpił od Boga i poddał się tyranii szatana.

Św. Grzegorz z Nyssy i św. Maksym Wyznawca zwracają szczególną uwagę na fizyczną stronę pierwszego grzechu. Człowiek zamiast w zgodzie ze swoją naturą dążyć do Boga, zwraca się w stronę świata. Miast uduchowić ciało, Adam poniża je do życia zwierzęcego i zmysłowego, poddając się zarazem uwarunkowaniom materialnym. Św. Symeon Nowy Teolog dopatruje się stopniowego rozwoju grzechu w tym, że pierwszy człowiek zamiast okazać skruchę za swoje przestępstwo, stara się siebie usprawiedliwić przed Bogiem zrzucając winę na Ewę - "kobieta, którą mi dałeś" - a zarazem czyniąc z Boga pierwotną przyczynę własnego upadku. Ewa zaś, zapytana zrzuca winę na węża. Nie chcąc uznać oczywistego faktu, iż źródłem zła była ich wolna wola, prarodzice wyrzekają się możliwości uwolnienia od zła. W ten sposób ludzka wola zaczyna twardnieć, zamykając się jednocześnie przed wolą Boga.

Zło, zatem zaistniało na świecie za sprawą woli, i tylko ona je utrzymuje. Właśnie wola urzeczywistnia w pewien sposób zło. Jeżeli człowiek, który był przeznaczony do poznawania i kochania Boga, mógł skierować swoje kroki do jakiegoś nieistniejącego, złudnego celu, to można wytłumaczyć to tylko wpływem zewnętrznym, namową jakiejś woli obcej, na którą wola ludzka wyraziła tylko zgodę. Zanim zło pojawiło się w świecie za sprawą woli Adama, istniało już w świecie duchowym.

Upadli Aniołowie, choć stali się duchami ciemności, pozostają jednak bytami stworzonymi przez Boga. Wola tych duchów anielskich, odwiecznie zdeterminowana w nienawiści do Boga, jako pierwsza dała początek złu, które pogrąża wolę w nicości. Odwieczne spadanie duchów tych ku niebytowi nigdy nie będzie miało końca. Św. Serafin z Sarowa mówi o demonach: "Są ohydne, świadomy opór łasce Bożej zamienił je w aniołów ciemności i niewyobrażalnej grozy. Jako stworzenia anielskie posiadają ogromną moc. Najmniejszy z nich mógłby zniszczyć stworzenie od wewnątrz, nakłaniając wolność ludzką do zła."[13]

Św. Serafin twierdzi również, że w człowieku działają niezależnie od siebie trzy różne wole. Powołuje się on na list ascetyczny, przypisywany św. Antoniemu.[14] Pierwsza wola, to wola Boża, doskonała i zbawcza, druga natomiast, to wola człowieka, która choć nie jest zgubną, nie jest też sama w sobie zbawczą oraz trzecia wola, diabelska, która pociąga nas do zguby.

Dusza ludzka, według św. Marka Eremity, wystawiona jest na działanie dwóch bodźców. Jednym, za sprawą ludzkiej woli są myśli czy też obrazy pochodzące z "podświadomości". Drugim jest obecność myśli pochodzących z zewnątrz, wprowadzonych do naszej świadomości przez wolę szatana. Takiemu doświadczeniu prawdopodobnie poddany został pierwszy człowiek. Jednakże nie był to jeszcze grzech, według św. Marka Eremity. Dopiero wtedy, gdy pojawiło się pierwsze zainteresowanie natrętną myślą lub obrazem, które zapoczątkowało zgodę na nieprzyjacielską wolę, zło wchodzi w duszę człowieka. Albowiem zło działa zawsze na wolność, ponieważ inaczej byłoby ono gwałtem, czymś narzuconym z zewnątrz.

Skutki grzechu pierworodnego

Największe rozbieżności pomiędzy Kościołami: prawosławnym rzymsko-katolickim i protestanckim, pojawiły się w sposobie interpretacji skutków grzechu pierworodnego, jakie ponosi ludzkość. Aby w pełni pojąć problemy teologiczne, które podzieliły wschód i zachód, należy rozważyć wpływ na teologię zachodnią polemiki Augustyna z Pelagiuszem i Julianem z Eclanum. Z tej polemiki na zachodzie, w późniejszych czasach powstały dwa kierunki, przy czym pierwszym, (nauka błogosławionego Augustyna) kieruje się Kościół Katolicki, drugim zaś kościoły protestanckie. Na Kościół wschodni, ani myśl błogosławionego Augustyna, ani Pelagiusza nie wywarła większego wpływu, dlatego też znaczenie grzechu Adama i jego skutków dla ludzkości pojmowano tam w zupełni inny sposób.

W przekonaniu greckich ojców kościoła związek człowieka z Bogiem polegał na wspólnocie osoby ludzkiej z ponadnaturalnym Bogiem. Natura była więc tym co odróżniało stworzenie od Stwórcy. Człowiek stworzony na obraz Boga, otrzymał przywilej wolnego umysłu. Tylko taki osobowy umysł mógł popełnić grzech i dopuścić się towarzyszącej mu winy. Jednakże grzech jest zawsze aktem osobowym, a nie aktem natury. Wschodnia myśl patrystyczna, bunt Adama i Ewy przeciwko Bogu, zawsze pojmowała jako grzech osobowy. W tej nauce nie znalazłoby się oczywiście miejsce dla zachodniej koncepcji dziedzicznego grzechu, czyli grzechu natury[15], chociaż przyznaje ona, iż natura ludzka ponosi konsekwencje grzechu Adama. Patriarcha Focjusz stwierdza nawet, komentując zachodnie doktryny, iż wiara w "grzech natury" jest herezją.

Fragmentem, który odegrał bodaj największą rolę we wspomnianej wyżej polemice błogosławionego Augustyna z Pelagiuszem, był werset 12 piątego rozdziału listu św. Apostoła Pawła do Rzymian. We fragmencie tym św. Apostoł Paweł mówiąc o Adamie pisze: "Dlatego też jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli." (eph`ho pantes hemarton) Największy spór toczył się odnośnie przekładu tego fragmentu. Ostatni człon tego zdania przetłumaczono w następujący sposób: "... w którym [to jest w Adamie] wszyscy zgrzeszyli." (in quo omnes peccaverunt). Tym też przykładem posługiwał się cały zachód tłumacząc jednocześnie doktrynę winy odziedziczonej przez ludzkość po Adamie. Wschodnie tłumaczenie tego fragmentu jednak różni się od zachodniego diametralnie. Wyrażenie eph`ho - ściągnięcie słowa epi z zaimkiem względnym ho - grecy rozumieli, jako „ponieważ"[16]. Tego znaczenia używa też większość współczesnych teologów różnych wyznań. Uznając to tłumaczenie za prawdziwe, myśl Pawłowa przedstawiana w tym wersecie oznacza śmierć jako zapłatę za grzech[17], którego dopuścił się Adam. Śmiercią obarczeni są również i jego potomkowie, którzy grzeszą podobnie jak i on sam. To tłumaczenie nadaje grzechowi pierworodnemu znaczenie kosmiczne, ale z drugiej strony nie stwierdza, że następcy pierwszych ludzi są w równej mierze winni tak jak ich prarodzice, jeżeli nie zgrzeszą tak jak i oni zgrzeszyli.

Pewna ilość wschodnich teologów uważała, iż w tekście tym św. Apostoł Paweł chciał ukazać moralne podobieństwo między Adamem a innymi grzesznikami, przy czym śmierć stanowi tu naturalną karę za grzechy. Jednak w przekonaniu większości Ojców wschodnich między Adamem i jego potomkami istnieje solidarność w śmierci, tak jak istnieje solidarność między zmartwychwstałym Chrystusem a ochrzczonymi.[18]

"Interpretacja ta wynika oczywiście z dosłownego, gramatycznego znaczenia fragmentu Rz. 5, 12. Jeśli Eph`ho, oznacza „ponieważ", to ho jest zaimkiem rodzaju nijakiego; jednakże może być również zaimkiem rodzaju męskiego i odnosić się do poprzedzającego go bezpośrednio rzeczownika thanatos ("śmierć"). Zdanie to może wówczas mieć znaczenie, które wydaje się nieprawdopodobne czytelnikowi oczytanemu w Augustynie, które jest jednak tym znaczeniem, które przejmuje większość Ojców greckich: "Dlatego też jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć; i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi; a ze względu na śmierć wszyscy ludzie zgrzeszyli (...)".[19]

Od starożytności śmiertelność, czyli po prostu śmierć, była uważana za kosmiczną chorobę, trzymającą ludzkość w swojej władzy, zarówno pod względem duchowym jak i fizycznym. Śmierć jest narzędziem w ręku tego, który jest "zabójcą od początku" (J 8, 44). Właśnie ona czyni grzech nieuniknionym i w tym sensie niszczy naturę.

Cyryl Aleksandryjski uważał, iż po grzechu Adama ludzkość zapadła na chorobę zepsucia. Jego przeciwnicy ze szkoły antiocheńskiej, zgodni byli tyko, co do skutków grzechu Adama. Zdanie Teodora z Mopsuestii, "stając się śmiertelnymi, zyskaliśmy większą skłonność do grzechu"[20]. Polega to na tym, iż istoty śmiertelne w przeciwieństwie do istot nieśmiertelnych (człowiek przed upadkiem), obligowane są koniecznością zaspokajania potrzeb cielesnych, które stanowią nieodzowny element, do przetrwania w czasie. Konieczność zaspokajania tych potrzeb przez śmiertelników prowadzi zaś do "namiętności".

Wynika z tego, iż Wschód w przeciwieństwie do zachodu postrzegał upadek prarodziców jako dziedziczenie śmiertelności a nie grzeszności. Według Tomasza z Akwinu grzech przekazywany jest poprzez nasienie mężczyzny - "(...) grzech pierworodny bywa propagowany przez nasienie ojcowskie, nie matki, które to ojcowskie nasienie co do swego początku (źródła) jest nasieniem Adama."[21] Wschód natomiast a szczególnie św. Jan Złotousty sprzeciwia się przypisywaniu grzechu potomkom Adama, traktując go jedynie jako następstwo śmiertelności. Św. Maksym Wyznawca mówiąc o skutkach grzechu pierworodnego, utożsamia go z podporządkowaniem umysłu ciału, a w prokreacji znajduje najbardziej oczywisty objaw pogodzenia się człowieka z instynktami zwierzęcymi. Jednakże dla św. Maksyma Wyznawcy grzech pozostaje zawsze aktem osobowym, a dziedzictwo winy rzeczą niemożliwą. Twierdzi on, iż "fałszywy wybór dokonany przez Adama przyniósł ze sobą namiętności, zepsucie i śmiertelność"[22] nie wspomina natomiast o dziedzictwie winy. Kontrast, jaki zachodzi tutaj pomiędzy tradycją wschodnią i zachodnią ukazuje się najbardziej przy interpretacji chrztu. W swej argumentacji za chrztem dzieci Augustyn oparł się na tekście Credo Niceo-konstantynopolitańskiego (Chrzest "na odpuszczenie grzechów"), na swej interpretacji fragmentu  z Dziejów Apostolskich 2,28 ("Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych...") oraz fragmentu listu do Rzymian 5,12. Odnośnie dzieci argumentował on tym, iż rodzą się one grzeszne nie z powodu grzechów osobistych, ale dlatego że zgrzeszyły w "Adamie", co oznacza, iż chrzest dzieci również jest sprawowany "na odpuszczenie grzechów ". Jednak formuła "na odpuszczenie grzechów" dla współczesnego Augustynowi Teodoreta z Cyru była jedynie ubocznym efektem chrztu. Był on realny w stosunku do chrztu dorosłych, który był normą we wczesnym Kościele i który rzeczywiście w takim wypadku miał moc odpuszczania grzechów. Według Teodoreta z Cyru rzeczywiste znaczenie chrztu było nieco inne: "Gdyby jedynym znaczeniem chrztu było odpuszczenie grzechów to, dlaczego mielibyśmy chrzcić dzieci, które jeszcze nie zaznały grzechu? Ale tajemnica (chrztu) nie ogranicza się do tego; jest on obietnicą większych i doskonalszych darów. W chrzcie zawierają się obietnice przyszłych rozkoszy; jest to obraz przyszłego zmartwychwstania, wspólnota z męką Pańską, udział w zmartwychwstaniu Chrystusa, płaszcz zbawienia, tunika szczęśliwości, szata światłości czy raczej sama światłość".[23] Z tego też powodu Kościół prawosławny chrzci dzieci nie po to, aby odpuścić im nieistniejący grzech, ale po to, by dać im nowe, nieśmiertelne życie, jakiego nie są w stanie przekazać im ich śmiertelni rodzice. I tak opozycję pomiędzy upadłym Adamem a Jezusem Chrystusem postrzega się nie w kategorii winy i przebaczenia, ale w kategorii życia i śmierci. "Pierwszy człowiek z prochu ziemi, ziemski jest; drugi człowiek jest z nieba. Jaki był ziemski człowiek, tacy są i ziemscy ludzie; jaki jest niebieski człowiek, tacy są i niebiescy." (1 Kor 15,47-48).

W tej perspektywie śmierć rozpatruje się nie jako zapłatę za grzech, lecz jako środek, dzięki któremu po upadku pierwszych ludzi szatan stał się tyranem, niesprawiedliwie niewoląc ludzkość. Chrzest zaś uwalnia nas spod tej tyranii dając nam nowe życie, ofiarowane nam przez zmartwychwstałego Chrystusa Jezusa. Nie musimy bać się wtedy śmierci, albowiem otrzymujemy życie wieczne. Na tej podstawie możemy zrozumieć, czego tyczyły się słowa Chrystusa wypowiedziane podczas "Kazania na górze" ("...nie troszczcie się o życie swoje, co będziecie jedli albo co będziecie pili, ani o ciało swoje, czym się przyodziewać będziecie. Czyż życie nie jest czymś więcej niż pokarm, a ciało niż odzienie?" Mat 6,25).

Adam nie spełnił swego powołania. Nie zdołał dojść do zjednoczenia z Bogiem i zrealizować przebóstwienia całego stworzenia. To, do czego był przeznaczony stało się niemożliwym odkąd podporządkował się siłom zewnętrznym. Z tego też powodu od momentu upadku, aż do dnia Zesłania Ducha Świętego, łaska niestworzona i przebóstwiająca pozostaje obca ludzkiej naturze. Oddziaływała ona tylko na nią w sposób zewnętrzny, dla której prorocy i sprawiedliwi Starego Testamentu byli tylko narzędziami. Aż do dnia Pięćdziesiątnicy łaska nie będzie przynależna ludzkiej naturze jako jej moc osobowa. Przebóstwienie, zjednoczenie się z Bogiem przez łaskę będzie niemożliwe. Jednakże upadek człowieka nie unicestwił planu Bożego, ponieważ to czego nie dokonał pierwszy Adam zostanie dopełnione przez drugiego Adama. Bóg stał się człowiekiem po to, aby człowiek mógł stać się Bogiem.[24]

Tak, więc nie usprawiedliwienie czy odpuszczenie odziedziczonej winy, ale wspólnota w zmartwychwstałym ciele Chrystusa, udział w życiu Boskim, uświęconym przez energię Boga, przenikającą człowieczeństwo, przywracając je do stanu "Naturalnego" stanowi centrum prawosławnego pojmowania Ewangelii.

Zakończenie

Warto by przypomnieć, iż największą rozbieżność w nauce o grzechu pierworodnym i jego skutkach spowodowała polemika błogosławionego Augustyna z Pelagiuszem. Na gruncie tej polemiki na zachodzie powstały dwa kierunki. Jednym z nich podążyła nauka Kościoła rzymsko-katolickiego, drugim zaś Kościoły protestanckie.          

Pierwszy z kierunków, katolicki przyjmuje za skutki grzech pierworodnego utratę pierwotnej świętości i sprawiedliwości przez pierwszego człowieka[25]. Natura człowieka została zraniona przez grzech Adama i w takim stanie przekazana została potomstwu[26]. Jest ona osłabiona w swoich władzach, poddana niewiedzy, cierpieniu i panowaniu śmierci. Ciąży na niej skłonność do grzechy, która to nazywana jest "pożądliwością"[27]. Grzech zaś przekazywany jest przez zrodzenie i jest  "osobistym grzechem każdego"[28].

Drugi kierunek przyjął, iż grzech pierworodny stanowi całkowitą przemianę natury ludzkiej, niszczącą ją do samej głębi. Jest to pogląd przyjęty przez Lutra i Kalwina. Choć początkowo zgodny z dogmatycznym ujęciem soboru Trydenckiego, wiążąc grzech pierworodny z grzechem Adama, to nowsza teologia protestancka rozważa grzech pierworodny w ramach historii zbawienia. Współcześnie, natomiast wiąże się go ściśle z problemem grzechu w ogóle, zrywając jednocześnie z koncepcją stanu pierwotnej świętości i sprawiedliwości. Dla przybliżenie współczesnego pojmowania grzechu pierworodnego, przez protestantów, pozwolę sobie przytoczyć kilka teorii związanych z tym tematem:[29]

  1. Wg. K. Bartha - grzech pierworodny ma posmak beznadziejnie naturalistyczny, deterministyczny lub nawet fatalistyczny; wzięty pojęciowo dosłownie i na serio, w obu swoich składowych elementach (jako grzech i dziedzictwo), stanowi "contradictio in adiecto".
  2. R. Nieburhr uważa, że choć nauki tej nie sposób racjonalnie zgłębić, to jednak nie posiada ona alternatywy, jeżeli chodzi o podkreślenie "paradoksu" niemożliwości uniknięcia grzechu i ludzkiej zań odpowiedzialności; dlatego należy ją nazywać "mitem", który choć nie jest rzeczywisty, wypowiada prawdę o ludzkiej egzystencji.
  3. Zdaniem E. Kindera grzech jako wypaczona relacja człowieka do Boga nie może w żaden sposób w swoim korzeniu być ujęty empirycznie, ale wyłącznie "trans-empirycznie"; gdyby zaś przyjąć jakieś powiązanie między grzechem a łańcuchem rozrodczości lub socjalnym powiązaniem z ludzkością, mogłoby chodzić jedynie o związki przyczynowości personalnej.
  4. P. Tillich uważa, że grzech Adama symbolizuje przejście "od esencji do egzystencji", stanowiące uniwersalną jakość stworzonego bytu niezwiązaną zupełnie kategorią czasu.
  5. Wg. E. Brunnera, grzech jest powszechną rebelią, personalistycznym aktem odwrócenia się od Boga, aktem tonalnym, posiadającym uniwersalny charakter i powszechność w czasie.
  6. R. Prenter widzi w grzechu i władztwie "nieprzeniknioną zagadkę" oraz coś w absolutnym znaczeniu "irracjonalnego".
  7. P. Althaus, usiłuje w tłumaczeniu grzechu pierworodnego pogodzić "naturalizm" z personalizmem ("zło ludzkości jest wspólnym czynem w stosunku, do którego każdy jest współwinny przez swą postawę, swoje działanie i zaniedbanie).

Wszystkim powyższym próbom ujęcia istoty grzechu pierworodnego przeciwstawia się obecnie ściśle "metaetyczna" wizja, ujmująca ten grzech jako wypaczenie egzystencjalnego stosunku człowieka do Boga. Idea, pragrzechu lub grzech pierworodny usiłuje wskazać na głębszy wymiar grzechu uczynkowego w ogóle, na jego związek z całą egzystencją człowieka przed Bogiem, jego totalność, radykalność oraz uniwersalność; widoczna jest tu konsekwentnie chrystologiczna motywacja wszelkich współczesnych interpretacji nauki o grzechu pierworodnym w kontekście prawdy o usprawiedliwieniu. Ostatecznie, bowiem nie wierzymy w grzech jako taki, lecz w grzechów odpuszczenie, dlatego też w chrześcijaństwie nie ma żadnego miejsca na hamartiocentryzm.[30]

[1]Św. G. Palamas. cyt. za W. Łosski, Teologia Mistyczna Kościoła Wschodniego, s. 101. PAX, Warszawa 1989.

[2]Sobór Watykański II, cyt. za Katechizm Kościoła katolickiego, s. 93, p.364, Pallottinum 1994.

[3]Św. Grzegorz z Nyssy, cytuję za W. Łoski, Teologia Mistyczna Kościoła Wschdniego s. 104-105.

[4]Katarzyna ze Sieny, cytuję za Katechizm Kościoła katolickiego, Pallottinum 1994., s. 91, p.356

[5]P. Evdokimov, Prawosławie, Warszawa PAX 1986, s. 112.

[6]tamże, s. 115.

[7]Św. Grzegorz  z  Nazjanzu,  cytuję  za   W.  Łoski,  Teologia  Mistyczna  Kościoła Wschdniego s. 109-110

[8]"Łaska dostateczna", jest to jeden z terminów określających różne rodzaje łaski. Błogosławiony Augustyn stworzył teorię, iż istnieją różne rodzaje łaski. W swej teorii wyróżnił m.in. "Łaskę dostateczną”, o której wspomniałem wyżej, "Łaska poprzedzająca" - dzięki której, Bóg daje początek w naszych duszach wszystkiemu, co dobrego myślimy, do czego dążymy lub, czego chcemy. "Łaska współdziałająca" - dzięki której, Bóg pomaga naszej woli i współpracuje z nią, kiedy ona raz została już poruszona, "Łaska skuteczna" - która to udzielana jest świętym przeznaczonym, do królestwa Bożego, aby umożliwić im zarówno pragnienia, jak i czynienia tego, czego Bóg od nich oczekuje.

[9]J.N.D. Kelly, Początki doktryny chrześcijańskiej, przekł. Julia Mrukówna, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1988, s. 274.

[10]Św. Maksym Wyznawca, cytuję za Paul Evdoimov, Prawosławie, s. 93.

[11]Św. Maksym Wyznawca, cytat za Katechizm Kościoła katolickiego, Pallottinum 1994., s. 100,

[12]Opinia wschodnich Ojców kościoła

[13]Otkrowienia prep. Serafima Sarovskogo, Paris 1932. cyt  za  W.  Łoski,  Teologia  Mistyczna  Kościoła Wschdniego  s. 114.

[14]Fragment o trzech wolach znajduje się w liście XX, opublikowanym przez Gallanda, Vet. Patrum., Venezia 1788, IV, s. 696.

[15]Patrz Katechizm Kościoła Katolickiego, artykuł 404, s.101 Pallottinum, Poznań 1984. Jak również M. Sieniatycki Zarys Dogmatyki Katolickiej "Grzech pierworodny jest grzechem natóry" Kraków 1929. s. 156.

[16]Ta interpretacja powszechnie używana przez greków opiera się na 2 Kor 5, 4; Flp 3, 12; 4, 10; gdzie eph`ho normalnie tłumaczy się, jako „ponieważ".

[17]Wynika to Rz. 6, 23.

[18] Ojcowie ci interpretują werset Rz. 5, 12 w ścisłym związku z wersetem 1 Kor 15, 22.

[19] J. Meyendorff, Teologia bizantyjska, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1984, s. 188.

[20]Cyryl Aleksandryjski, cyt. za J. Meyendorff, Teologia bizantyjska, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1984, s. 188.

[21]Tomasz z Akwinu Cyt. za M. Sieniatycki Zarys Dogmatyki Katolickiej "Grzech pierworodny jest grzechem natury" Kraków 1929. s. 156.

[22]Maksym Wyznawca cyt za J. Meyendorff, Teologia bizantyjska, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1984, s. 189.

[23]Teodoret z Cyru cyt za J. Meyendorff, Teologia bizantyjska, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1984, s. 189.

[24]Słowa św. Ireneusza i Atanazego, często powtarzane przez Ojców i teologów wszystkich wieków.

[25]Artykuł 416 z Katechizm Kościoła Katolickiego, Pallottinum, Poznań 1984.

[26]Artykuł 419 z Katechizm Kościoła Katolickiego, Pallottinum, Poznań 1984.

[27]Artykuł 418 z Katechizm Kościoła Katolickiego, Pallottinum, Poznań 1984.

[28]Pap. Paweł VI, Wyznanie wiary ludu Bożego cyt. za Katechizm Kościoła Pallottinum, Poznań 1984.

[29]Podaję za Encyklopedią katolicką, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 1993. s.294-295.

[30]Za Encyklopedią katolicką, Towarzystwo Naukowe Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 1993. s.295

Stronę wykonał: Siristru