02.jpg
logo parafii szczecin

Święty Patapiusz Cudotwórca

wyklad_o_swietych W niedzielę 30 stycznia, po nabożeństwie, podczas spotkania Stowarzyszenia Prawosławnego, odbył się wykład Grzegorza Makala. Tematem referatu byli znani-nieznani święci greccy. Prelegent przybliżył postacie trzech świętych: Patapiusza z Loutraki, Efrema z Nea Makri i Jana Ruskiego z Eubei.

Poniżej zamieszczamy pierwszą część wykładu dotyczącą świętego Patapiusza Cudotwórcy.

 

 


 AgiosPatapiosŻYCIE 

O życiu św. Patapiusza wiemy stosunkowo dużo, dlatego że był to święty bardzo znany i czczony w Cesarstwie Bizantyjskim. Jego życie opisują m.in. św. Andrzej, arcybiskup Krety (zm. 740) oraz św. Symeon Metafrastes (X wiek). Większość opisów podaje, że żył on pod koniec IV i na początku V wieku n.e. (niektórzy wskazują na VI lub VII wiek). Wiemy, że urodził się w Tebach w Egipcie, pochodził z bogatej, arystokratycznej rodziny. Jego rodzice byli chrześcijanami. Zadbali też o jego wykształcenie. Matematyki, filozofii i retoryki - ówczesnego kanonu wiedzy – uczyli go nauczyciele sprowadzeni z Aleksandrii. Najwyraźniej miał kontakt z kierownikiem aleksandryjskiej Szkoły Katechetycznej, Dydymem Ślepym. Dydym z Aleksandrii był w tamtych czasach bardzo znany, pozostawał w ciepłych relacjach z Atanazym Wielkim, Antonim Wielkim, Palladiuszem, jego uczniami byli Hieronim ze Strydonu, Rufin z Akwilei i Izydor z Pelezjum. Najprawdopodobniej to on zainspirował młodego Patapiusza do odejścia na pustynię, co nastąpiło po zakończeniu przez niego nauki. Patapiusz opuścił rodzinny dom, by dokończyć studia na „Uniwersytecie Pustyni”, jak to określili jego obaj biografowie, czyli nauczyć się prawdziwej filozofii – życia monastycznego.

Jego codzienne, duchowe zmagania stały się bardzo znane i zaczęli się wokół niego gromadzić ludzie, zarówno mnisi, jak i świeccy. Mimo tego, że Patapiusz odszedł od świata gardząc próżną sławą, Bóg uczynił go znanym i ciągnęły do niego tłumy ludzi szukających porady duchowej i przede wszystkim pragnących zobaczyć przykład jego życia. Im bardziej starał się on oddalić i ukryć przed ich oczami, tym bardziej go szukano i za nim podążano. Łaska Boża wszędzie ujawniała jego osobę, jak też i jego dar czynienia cudów. Z tego też powodu święty postanowił stamtąd uciec i zamieszkać w rejonach bardzo oddalonych od Egiptu licząc, że w nowym miejscu nikt go tam nie rozpozna. Osiedlił się w pobliżu Konstantynopola, w Blachernach, w północno-zachodnim punkcie wybrzeża zatoki Złotego Rogu.

Mimo, że starał się sprawiać wrażenie, że jest tylko nowicjuszem, początkującym mnichem, znowu łaska Boża ujawniła wszystkie dary, które otrzymał od Boga. Zasłynął wieloma uczynionymi przez siebie cudami. Zaczęli się zbierać wokół niego mnisi i wkrótce powstał monaster, nazwany ze względu na jego osobę Monasterem Egipcjan. Święty odszedł do Pana w głębokiej starości, spokojnie, otoczony bracią monasterską i ludźmi, przekonanymi o jego świętości. Został pochowany z wielką czcią w cerkwi pw. św. proroka Jana Chrzciciela w Monasterze Egipcjan.


RELIKWIE

Jego ciało zachowało się w całości i nie podległo procesowi rozkładu. Święty Patapiusz był bardzo czczony w Bizancjum, a zwłaszcza w Syrii, gdzie słynął z uzdrawiania chorych na puchlinę wodną. Bazując na źródłach, trudno jest dokładnie określić, jak długo jego relikwie pozostawały na miejscu pochówku, zanim zostały przewiezione w góry Gerania w Zatoce Korynckiej. Wszystko wskazuje na to, że uczynił to Angelos Notaras, zaufany człowiek Tomasza, syna cesarzowej Heleny Dragazes i cesarza Manuela II Paleologa. Notarasowie, którzy należeli do najwyższej arystokracji w Bizancjum, otrzymali od cesarza posiadłości w Trikala, 35 kilometrów na zachód od Koryntu. Angelos, po upadku Konstantynopola, przeprowadził się tam, przewożąc majątek rodzinny i wiele świętości ze zdobytego przez Turków miasta. Wśród nich były również relikwie św. Patapiusza. Angelos umieścił je w pieczarze za ścianą z kamieni, ukrywając je skutecznie przed potencjalnym zbezczeszczeniem.

Relikwie

{multithumb} Jaskinia, w której zostało ukryte ciało św. Patapiusza, jest  położona wysoko w górach  Gerania.  Znajduje się w niej cerkiewka, w której zachowane są bardzo stare (sprzed XV w.) freski, na których można rozpo znać postać świętego Patapiusza, Nikona i świętej Ipomoni. W czasach okupacji tureckiej odbywały się w niej, tak jak w wielu innych cerkwiach i monasterach prawosławnych Grecji, tajne lekcje języka i kultury greckiej organizowane dla dzieci. W połowie XIX wieku u stóp góry powstała miejscowość uzdrowiskowa, Loutraki, którą odwiedzają do dzisiaj tłumy wczasowiczów.

W 1904 roku, miejscowy kapłan, o. Konstantinos Sousanis, który bardzo lubił odprawiać Liturgię w tej malutkiej cerkiewce poprosił kamieniarza, Wasilisa Protopapasa, by ten powiększył nieco jaskinię, gdyż ze względu na swój wzrost kapłan musiał się schylać przez całe nabożeństwo. W nocy przed rozpoczęciem prac ojciec Konstantinos miał sen, w którym zobaczył mnicha ostrzegającego go słowami: „Uważaj przy burzeniu ściany, bo znajduję się po drugiej stronie. Jestem święty Patapiusz z Egiptu.” Następnego dnia, gdy Wasilis przystąpił do pracy, za ścianą jaskini ukazało się ku jego zdumieniu pomieszczenie, a w nim nietknięte relikwie, wydzielające przyjemny zapach. Głowa świętego spoczywała na cedrowej, a nogi, na marmurowej podstawie. Na skórzanym pasie, który związywał nietknięte upływem czasu szaty, było napisane Patapiusz. W ręku święty trzymał mały, drewniany krzyż. Obok leżało kilka bizantyjskich monet. Początkowo relikwie pozostawały odsłonięte, ale wkrótce przygotowano drewnianą skrzynię – relikwiarz, do której je włożono. Wieść o znalezieniu relikwii świętego rozniosła się bardzo szybko i wielu ludzi przyjeżdżało, by wziąć dl a siebie „kawałek świętego”. Wielu z nich miało później widzenie, w którym Święty surowo nakazywał zwrócenie zabranych cząsteczek ciała na miejsce. Święty Patapiusz ukazywał się ludziom również przed odnalezieniem jego relikwii, zapraszając do „swojego domu w Loutraki”. 

W 1952 roku ojciec Nektarios Marmarinos, znany spowiednik z Koryntu i przewodnik duchowy wielu monasterów, założył obok pieczary z relikwiami monaster pod wezwaniem świętego Patapiusza. Obecnie monaster liczy około 40 sióstr. Każdego dnia, mimo stosunkowo trudnego dojazdu, monaster odwi edzają setki pielgrzymów, by prosić o pomoc, ale wielu z nich przyjeżdża, żeby podziękować i zaświadczyć o tym, że święty Patapiusz naprawdę im pomógł. Tak jak i kiedyś, święty słynie przede wszystkim z uzdrawiania ludzi chorujących na nieuleczalne choroby, przywraca wzrok, uwalnia opętanych przez demony, bardzo często ukazuje się ludziom w ciągu dnia, na jawie, nawet tylko po to, żeby pokazać im drogę.


 CUDA

Najstarsze wzmianki o cudach świętego Patapiusza możemy znaleźć u świętych Andrzeja z Krety i Symeona Metafrastesa. Święty Andrzej opisuje w swoim dziewiętnastym Logosie pierwsze cztery cuda świętego: przywrócenie wzroku niewidomemu od urodzenia, uleczenie chorego na puchlinę wodną, wypędzenie demona z opętanego, uzdrowienie kobiety chorej na raka, a w Egkomion kolejne trzy - ukazywanie się świętego kilku osobom. Święty Symeon opisuje cztery pierwsze cuda świętego i tłumacząc się z tego, że przytacza tak mało, stwierdza, że tak jak na podstawie pazurów można określić wielkość lwa, tak samo na podstawie tych czterech cudów jesteśmy w stanie stwierdzić, że był to Święty Cudotwórca. Dodaje też, że gdyby chciał opisać wszystkie cuda, które uczynił święty, nie wystarczyłoby mu na to ani czasu, ani słów.

W archiwach monasterskich zostało zapisanych i potwierdzonych ponad 100 cudów z lat 1952-1985. Oprócz tego jest jeszcze mnóstwo świadectw zawartych w listach od pielgrzymów, a także od ludzi, którzy nigdy w monasterze nie byli. Za każdym razem, gdy odwiedza się monaster można usłyszeć o nowych, kolejnych przypadkach ukazania się świętego i jego pomocy ludziom. Idąc przykładem św. Symeona przytaczamy tylko kilka opisów, które dają świadectwo mocy Bożej i aktywnego wstawiennictwa św. Patapiusza.


Pierwszy opis został opublikowany za zgodą rodziny i można go znaleźć w książkach z cudami świętego, wydanymi przez monaster. Gdy byłem ostatnio w monasterze, poprosiłem jedną z sióstr, by opowiedziała mi jakieś zdarzenia, które nie zostały jeszcze opublikowane. Zamieszczone poniżej dwa opisy stanowią zapis tego, co usłyszałem i mówią o zdarzeniach, które miały miejsce w ciągu ostatnich kilku lat.

MASTOCYTOZA

Sześcioletni Taso, syn Charilaosa i Wasiliki Papouis (zam. ul. Kyvelis 17, Kifissia). Ojciec - lekarz neurolog, a matka – właścicielka sklepu z akcesoriami dentystycznymi. 29 grudnia 1982 roku podczas kąpieli matka zauważyła na plecach małego Taso czarne kropki, które wywoływały nieznośne swędzenie. Bardzo zaniepokojona zawołała męża, który jednak nie potrafił postawić diagnozy. Lekarz rodzinny też nie potrafił rozpoznać choroby. Lekarz uniwersytecki, prof. Walerios Kasimatis, jak również wykładowca dermatologii i ordynator szpitala „A. Syggros” dr Ioannis Stratigos, po przeprowadzeniu badań zdiagnozowali agresywną mastocytozę, chorobę nieuleczalną. Przerażeni rodzice postanowili szukać ratunku u lekarzy w Ameryce lub Anglii i umówili się na wizytę u znanego lekarza dr. Harvey’a Bakera z Londynu. Pierwszy wolny termin był 28 marca kolejnego roku. Taso zaczynał dosłownie więdnąć w oczach i rodzice widzieli, że tracą swoje dziecko.

18 stycznia odwiedzili ich z wizytą znajomi, rodzina Manita, którzy dowiedziawszy się o ich sytuacji, zaproponowali wyjazd do monasteru św. Patapiusza w Loutraki mówiąc, że święty jest znany z uzdrawiania z ciężkich chorób, w tym nowotworowych. W następną sobotę Wasiliki razem ze swoją matką oraz rodziną Manita pojechali na nabożeństwo do monasteru. Matka Taso pierwszy raz po długim czasie poszła do spowiedzi i otrzymawszy błogosławieństwo spowiednika, przystąpiła do Eucharystii podczas nocnej Liturgii. Po Liturgii odsłużono przed relikwiami świętego nabożeństwo błagalne - molebien, podczas którego matka, osoby towarzyszące, ale również i kapłan z mniszkami bardzo gorąco prosili świętego o uzdrowienie małego Taso. Wyjeżdżając z monasteru Wasiliki zabrała buteleczkę napełnioną olejkiem z łampady, która bez przerwy pali się przy relikwiach. Od razu po powrocie do domu, w niedzielę wieczorem, matka i babcia nasmarowały całe ciało Taso olejkiem i umieściły przy jego łóżku ikonę świętego.

Następnego dnia, wczesnym rankiem, Taso zaczął głośno wołać rodziców. Zaniepokojona matka szybko przybiegła do pokoju dziecka. Chłopiec powiedział: „Mamo, właśnie wyszedł stąd jakiś dziadek, który pogłaskał mnie po głowie i plecach i powiedział, żebym nie płakał, bo mnie już wyleczył. Jak on do nas przyjechał? Samochodem, czy na osiołku?”. Matka podbiegła do Taso, zdjęła mu piżamkę i zobaczyła, że na jego ciele nie ma ani śladu po plamach. Przepełniona radością zawołała męża i ojca, żeby i oni zobaczyli cud, który się wydarzył. Odpowiedzią ojca Wasiliki były słowa psalmu: Przedziwny jest Bóg w swoich świętych (PS 67(68),36) i gdyż Pan czyni godnym podziwu swojego świętego (Ps. 4,4).

Wielką radość, jaką sprawiło całej rodzinie uzdrowienie małego Taso jedynie podkreśliło zapewnienie prof. Stratigosa „Natychmiastowy powrót do zdrowia dziecka, u którego zdiagnozowano tak ciężką i nieuleczalną chorobę, medycyna może wyjaśnić jedynie cudem.”. Kolejne badania przeprowadzone przez dr. Bakera z Londynu i lekarza dermatologa Georgiosa Nikolisa potwierdziły całkowite i pełne wyleczenie.

Rodzice Taso przez te wszystkie lata przechowują teczkę z wynikami wszystkich badań jako dowód i przypomnienie cudownych odwiedzin św. Patapiusza. Żywym dowodem opieki i wstawiennictwa świętego jest oczywiście sam Taso. Trzy lata po uzdrowieniu Taso obudził swoją mamę i powiedział: „Chcę, żebyście mnie zabrali do mojego świętego!”. Matka uspokoiła Taso i wytłumaczyła, że jest jeszcze ciemno, po czym położyła go spać. Jednak chwilę później Taso znowu wstał i obudził matkę mówiąc: „Chcę, żebyście mnie zabrali do mojego świętego. On sam przyszedł do mnie we śnie i o to poprosił. Powiedział do mnie: Dlaczego zwlekasz z przyjściem do mnie? Czekam na ciebie”. Od tego czasu to Taso pilnuje tego, żeby rodzina często odwiedzała monaster św. Patapiusza w Loutraki. Świętego Patapiusza nie nazywają inaczej, niż „nasz święty”.

Na koniec zamieszczamy dwie wypowiedzi matki Taso, Wasiliki Papouis, nagrane na taśmie magnetofonowej w monasterze pod koniec września 1986 roku:

Prowadzona przez swoich rodziców, a szczególnie przez swoją matkę, która jest człowiekiem Cerkwi i modlitwy, wierzyłam i wierzę w Boga, nawet jeśli w życiu codziennym tak bardzo odbiegam od przykładu, który mi ona daje. Jednak po cudzie świętego Patapiusza, który uczynił on dla mojego dziecka i który uważam za cud dla siebie samej i całej mojej rodziny, moja wiara została utwierdzona i jest już niewzruszona. I jeśli jakaś osoba, a nawet znak, choćby i nadnaturalny, podałaby w wątpliwość to, że Bóg istnieje i jest obecny w naszym życiu, w żaden sposób by mi to nie zaszkodziło. Moją odpowiedzią jest: Bóg istnieje, dlatego że wyleczył moje dziecko! …Życie mojego dziecka zawdzięczamy cudowi świętego. Dlatego też, jeśli moje dziecko zechce poświęcić się Bogu jako mnich lub kapłan, ja, jako matka, nie będę stwarzała żadnych przeszkód. Dziękuję Bogu i świętemu z całego serca za to, że podarowali mu życie i cieszę się, bo kocha ono Boga i swojego świętego. Mimo że jest bardzo żywe i lubi biegać i bawić się, cokolwiek by się nie wydarzyło, nigdy nie zapomina o modlitwie. Może czasami pójść spać głodne, bo się zmęczyło albo nie ma ochoty na jedzenie, ale zanim się nie pomodli, spać nie kładzie się nigdy…


URATOWANY WZROK

Kilka lat temu (2006-2007 rok) miało miejsce następujące wydarzenie. W jednym z krajów skandynawskich młody chłopak z niewyjaśnionej przyczyny zaczął tracić wzrok. Lekarze byli bezradni. Nie potrafili powstrzymać procesu i groziła mu całkowita utrata wzroku. Pewnej nocy, we śnie, ukazał mu się nieznany starzec, z siwą brodą i powiedział, że go wyleczy. Powiedział też, że jest z Grecji, z Loutraki. Rano chłopak zauważył z radością, że widzi wszystko jasno i wyraźnie. Nastąpiło całkowite wyleczenie.

Ponieważ nigdy nie był w Grecji zapytał znajomego, o którym wiedział, że ten tam podróżował, czy wie coś o Loutraki. Tak się złożyło się, że ten znajomy był akurat z kolegą Grekiem z okolic Koryntu. Po wyjaśnieniu całego zdarzenia, kolega z Grecji wyciągnął z portfela małą ikonkę świętego Patapiusza, żeby pokazać „świętego z Loutraki”. Chłopak natychmiast rozpoznał na niej owego nieznanego starca, który pojawił mu się we śnie i powiedział, że to on go uzdrowił. Z racji tego, że jest protestantem, nie wiedział wcześniej nic o Cerkwi Prawosławnej i jej świętych.


NASZ ŻYWY ŚWIĘTY

Ostatnio (rok 2009) z wizytą do monasteru przyjechało małżeństwo Greków. Byli oni pierwszy raz w tym miejscu i przywieźli ze sobą matkę męża, starszą kobietę. Gdy wysiedli, na parkingu nie było nikogo, kto mógłby im powiedzieć, w którą stronę iść. Wprawdzie są tam tabliczki informujące, że należy iść w górę, ale monasteru z tego miejsca nie widać, a strome schody wydają się piąć w nieskończoność. Po pokonaniu kilkudziesięciu schodków, matka poczuła, że nie daje rady, więc przysiadła. Małżeństwo było w rozterce: z jednej strony przejechali kawał drogi, żeby odwiedzić monaster, z drugiej jednak cerkwi ani śladu, schodów jeszcze trzy razy więcej, niż przeszli, a tu ich mama opada z sił. Zaczęli już zbierać się z powrotem na dół.

W tym momencie zobaczyli, że z góry schodzi jakiś staruszek - kapłan albo mnich. „Ojczulku, daleko do tego monasteru?” – zapytali. „Ależ skąd, to bliziutko, jeszcze tylko kilka schodków. Chodźcie, to naprawdę niedaleko!” – odpowiedział starzec. Podziękowali i ruszyli pod górkę. Gdy doszli do monasteru, zobaczyli tam ikonę świętego Patapiusza. Ku swojemu ogromnemu zdziwieniu rozpoznali na niej tego staruszka, którego widzieli przed kilkoma minutami i który pokazał im drogę. Od tego czasu cała rodzina ma zwyczaj mówić o świętym Patapiuszu: „To nie jest jakiś tam święty Patapiusz, ale nasz żywy święty!”.


Troparion ku czci Świętego

Chlubą Geranii, dumą Koryntu i opiekunem mnichów okazałeś się teraz, ojcze nasz Patapiuszu! Dzięki ascezie, postom i modlitwom masz obecnie śmiałość, by nieustannie błagać przed Bogiem za nas, godnych potępienia i grzesznych chrześcijan. Chwała Wychwalanemu przez Ciebie! Chwała Temu, Który cię wzmacniał! Chwała Temu, Który nas oświeca przez twoją ascezę.

Pamięć świętego Patapiusza Cerkiew wspomina dwa razy do roku:

- 8 grudnia (wspomnienie dnia odejścia) – święto stałe

- Wtorek Paschalnego Tygodnia (wspomnienie odnalezienia relikwii) – święto ruchome

 

Na podstawie materiałów udostępnionych przez monaster świętego Patapiusza w Loutraki.

Stronę wykonał: Siristru